środa, 7 stycznia 2015

Bunt

W życiu są momenty w których człowiek buntuje się zbyt bardzo bo coś mu się nie podoba, jednak czy trzeba to robić...

Wróciłam do domu gdzie czekał na mnie zdenerwowany Mats.Weszłam do domu lekko zamykając drzwi,myślałam,że Matsowi już przeszło i , że nie będzie robił wielkiej awantury,której nie miałam ochoty słuchać.
-Weronika!!!-Mats stał na przeciwko mnie i patrzył w moje oczy.Tak pewnie znów zacznie prawic mi kazania jaka ja to jestem zbuntowana i niegrzeczna i czemu wróciłam tak późno do domu.
Tymczasem w jego oczach pojawiły się łzy.Pierwszy raz widziałam mojego brata w taki stanie.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo się o ciebie martwiłem.-Mats podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Masz racje powinienem ci powiedzieć o mnie i o Dominice, ale uwierz to działo się tak szybko,że nawet nad tym nie panowaliśmy.-Mast zaczął się tłumaczyć.
-Zrozum ,że Dominika to moja najlepsza kumpela i serio ciesze się , że jesteście razem.
Uśmiechnęłam się szeroko i odwzajemniłam uścisk Matsa.
-Tylko więcej nie uciekaj ok ?
-No postaram się.
-A gdzie ty w ogóle byłaś.
-A aaa no gdzieś.
-Przecież ty nikogo z Dortmundu nie znasz oprócz mnie i Dominiki.
-Iiiii Mario Gotze.-Do powiedziałam.
-Weronika!
-No co on jest bardzo fajny chociaż znam go dzień.
-Dobra ja nic nie mówię.
-Ja idę spać pa.
-Dobranoc.
Udałam się na górę gdzie wzięłam szybki prysznic po czym założyłam na siebie żółto-czarną koszulkę.Szczerze mówiąc już polubiłam ten klub , w którym  gra mój brat.

Następnego dnia od razu po przebudzeniu zeszłam na dół , gdzie czekał na mnie mój brat i Dominika z śniadankiem.
-No no powiem , że się postaraliście.
-No dziękujemy księżniczko Weroniko.-Mats powiedział kładąc przed mną talerz.
-A co ja tu widzę o kanapeczki moje ulubiene.
-Ulubiene.-Podśmiewała się Dominika.
Mats już brał kanapkę gdy nagle usłyszał moje słowa.
-Mats!!!
-Ty musisz się zdrowo odżywiać.
-Yyyy co!!!?-Krzyknął z zdziwieniem Niemiec.
-No musisz mieć taki kaloryfer jak Gotze.-Powiedziałam przygryzająca wargę.
-Mi tam się mój Mats podoba nawet bez kaloryfera-Powiedziałam Dominika po czym zaczęli się całować a po mojemu mówiąc zaczęli się ślinić.
-Fuuuu i wy mi się każecie do tego widoku przyzwyczaić.
-No pasowało by.-Powiedział Mats.
-A pro po Mario, to miśka uważaj na niego...-Powiedziała Dominika.
-Nie no ja myślę, że moja siostra jest rozważna.
-Dzięki braciszku.-Uśmiechnęłam się po czym dałam mu kopa pod stołem.
-No a to za co!!-Krzyknął Mats odwzajemniająć kopnięcie.
-Bez powodu wiesz, w ogóle to która godzina ?.
-Jest 12:00.-Od powiedziała Dominika.
-No to znaczy , że masz trening i zawieziesz mnie na niego no nie?-Zapytałam z słodką minką.
-Sorrry ale samochód mi się zepsuł i przyjedzie po mnie mój kolega i pewnie nie będzie chciał cię wziąść jak cię zobaczy.-Uśmiechnął się Mats.
-Głupku jeden no teraz to dostaniesz.-Podeszłam do niego i zaczęłam się z nim bić.Tymczasem gdy my się biliśmy Dominika przeglądała ważną wiadomość w swoim telefonie, nagle krzyknęła i zaczęła skakać.Przerwaliśmy swoja bitwę i z zdziwieniem patrzyliśmy na Dominikę.
-No ten no ogarnij swoją dziewczynę Mats .-Spojrzałam na niego.
-Chyba gorzej.-Mats powiedział mi do ucha.
-Weronika, będziesz sławna.-Dominika podeszłą do mnie.
-Ta jasne ...-W pierwszej chwili miałam to gdzieś i myślałam ,że jak zawsze kłamie no ale.
- Mów o co chodzi!!!.-Ciekawość wygrała.
-A więc wysłałam twoje zdj. do konkursu modelek w Nowym Yorku ii przyjęli cię rozumiesz?-Zapytała Dominika.Lecz ja nic nie rozumiałam albo ta opowieść jeszcze do mnie nie dotarła albo to dzieje się na prawdę.Spojrzałam na Matsa następnie na Dominikę.
-Ja pierd...le
-No tylko nie Gotze.-Pogroził palcem Mats.
-Aaaaa- Zaczęłam się drzeć i krzyczeć .W głębi duszy zawsze chciałam zostać modelką no ale a to za grube uda a to brzuch i brak odwagi.A teraz z nieba spada mi Nowy York.
-No nie moja mała siostrzyczka w Nowym Yorku sama.-Powiedział Mats
-Jak Kevin.-Dodała Dominika
-Ha ha jak Kevin.-Mats padł na kanapę i zaczął się śmiać.
-No serio-Walnęła się na niego Dominika.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Dobra to wy sobie leżcie.
Otworzyłam drzwi.
-Witam-Powiedział chłopak o blond włosach i nieziemskich oczach.
-Witam-Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Jest może Mats?
-Tak obecnie mizia się z swoją dziewczyną.-Chłopak wybuchł śmiechem.
-Coś nie tak?
-Nie może nie będziemy im przeszkadzać.-Zapytał z zaskoczeniem.
-A no ten no...-Wahałam się lecz to nie trwało zbyt długo.

-No też tak myślę a w jakim jedziesz kierunku?
-Trening.
-Rozumiem,że ty tam grasz i masz na imię ...
-Marco Reus.-Przybliżył się do mnie i powiedział mi to na ucho.
-Ok Marco.-Powtórzyłam cicho.
-No to choć.
-Dobra tylko założę buty i wezmę torebkę.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

BŁAGAM WAS O KOMENTARZE IM WIĘCEJ ICH BĘDZIE TYM BARDZIEJ BĘDZIE ZALEŻEĆ MI NA BLOGU



1 komentarz:

  1. czytam każdy rozdział tylko nie zawsze komentuję :) masz talent nie przestawaj tego robić a co do rozdziału to świetny. Chyba Marco coś zamiesza a bynajmniej tak mi się wydaję :D
    pozdrawiam, Martyna

    OdpowiedzUsuń