Wróciłam do domu gdzie czekał na mnie zdenerwowany Mats.Weszłam do domu lekko zamykając drzwi,myślałam,że Matsowi już przeszło i , że nie będzie robił wielkiej awantury,której nie miałam ochoty słuchać.
-Weronika!!!-Mats stał na przeciwko mnie i patrzył w moje oczy.Tak pewnie znów zacznie prawic mi kazania jaka ja to jestem zbuntowana i niegrzeczna i czemu wróciłam tak późno do domu.
Tymczasem w jego oczach pojawiły się łzy.Pierwszy raz widziałam mojego brata w taki stanie.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo się o ciebie martwiłem.-Mats podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Masz racje powinienem ci powiedzieć o mnie i o Dominice, ale uwierz to działo się tak szybko,że nawet nad tym nie panowaliśmy.-Mast zaczął się tłumaczyć.
-Zrozum ,że Dominika to moja najlepsza kumpela i serio ciesze się , że jesteście razem.
Uśmiechnęłam się szeroko i odwzajemniłam uścisk Matsa.
-Tylko więcej nie uciekaj ok ?
-No postaram się.
-A gdzie ty w ogóle byłaś.
-A aaa no gdzieś.
-Przecież ty nikogo z Dortmundu nie znasz oprócz mnie i Dominiki.
-Iiiii Mario Gotze.-Do powiedziałam.
-Weronika!
-No co on jest bardzo fajny chociaż znam go dzień.
-Dobra ja nic nie mówię.
-Ja idę spać pa.
-Dobranoc.
Udałam się na górę gdzie wzięłam szybki prysznic po czym założyłam na siebie żółto-czarną koszulkę.Szczerze mówiąc już polubiłam ten klub , w którym gra mój brat.
Następnego dnia od razu po przebudzeniu zeszłam na dół , gdzie czekał na mnie mój brat i Dominika z śniadankiem.
-No no powiem , że się postaraliście.
-No dziękujemy księżniczko Weroniko.-Mats powiedział kładąc przed mną talerz.
-A co ja tu widzę o kanapeczki moje ulubiene.
-Ulubiene.-Podśmiewała się Dominika.
Mats już brał kanapkę gdy nagle usłyszał moje słowa.
-Mats!!!
-Ty musisz się zdrowo odżywiać.
-Yyyy co!!!?-Krzyknął z zdziwieniem Niemiec.
-No musisz mieć taki kaloryfer jak Gotze.-Powiedziałam przygryzająca wargę.
-Mi tam się mój Mats podoba nawet bez kaloryfera-Powiedziałam Dominika po czym zaczęli się całować a po mojemu mówiąc zaczęli się ślinić.
-Fuuuu i wy mi się każecie do tego widoku przyzwyczaić.
-No pasowało by.-Powiedział Mats.
-A pro po Mario, to miśka uważaj na niego...-Powiedziała Dominika.
-Nie no ja myślę, że moja siostra jest rozważna.
-Dzięki braciszku.-Uśmiechnęłam się po czym dałam mu kopa pod stołem.
-No a to za co!!-Krzyknął Mats odwzajemniająć kopnięcie.
-Bez powodu wiesz, w ogóle to która godzina ?.
-Jest 12:00.-Od powiedziała Dominika.
-No to znaczy , że masz trening i zawieziesz mnie na niego no nie?-Zapytałam z słodką minką.
-Sorrry ale samochód mi się zepsuł i przyjedzie po mnie mój kolega i pewnie nie będzie chciał cię wziąść jak cię zobaczy.-Uśmiechnął się Mats.
-Głupku jeden no teraz to dostaniesz.-Podeszłam do niego i zaczęłam się z nim bić.Tymczasem gdy my się biliśmy Dominika przeglądała ważną wiadomość w swoim telefonie, nagle krzyknęła i zaczęła skakać.Przerwaliśmy swoja bitwę i z zdziwieniem patrzyliśmy na Dominikę.
-No ten no ogarnij swoją dziewczynę Mats .-Spojrzałam na niego.
-Chyba gorzej.-Mats powiedział mi do ucha.
-Weronika, będziesz sławna.-Dominika podeszłą do mnie.
-Ta jasne ...-W pierwszej chwili miałam to gdzieś i myślałam ,że jak zawsze kłamie no ale.
- Mów o co chodzi!!!.-Ciekawość wygrała.
-A więc wysłałam twoje zdj. do konkursu modelek w Nowym Yorku ii przyjęli cię rozumiesz?-Zapytała Dominika.Lecz ja nic nie rozumiałam albo ta opowieść jeszcze do mnie nie dotarła albo to dzieje się na prawdę.Spojrzałam na Matsa następnie na Dominikę.
-Ja pierd...le
-No tylko nie Gotze.-Pogroził palcem Mats.
-Aaaaa- Zaczęłam się drzeć i krzyczeć .W głębi duszy zawsze chciałam zostać modelką no ale a to za grube uda a to brzuch i brak odwagi.A teraz z nieba spada mi Nowy York.
-No nie moja mała siostrzyczka w Nowym Yorku sama.-Powiedział Mats
-Jak Kevin.-Dodała Dominika-Ha ha jak Kevin.-Mats padł na kanapę i zaczął się śmiać.
-No serio-Walnęła się na niego Dominika.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Dobra to wy sobie leżcie.
Otworzyłam drzwi.
-Witam-Powiedział chłopak o blond włosach i nieziemskich oczach.
-Witam-Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Jest może Mats?
-Tak obecnie mizia się z swoją dziewczyną.-Chłopak wybuchł śmiechem.
-Coś nie tak?
-Nie może nie będziemy im przeszkadzać.-Zapytał z zaskoczeniem.
-A no ten no...-Wahałam się lecz to nie trwało zbyt długo.
-No też tak myślę a w jakim jedziesz kierunku?
-Trening.
-Rozumiem,że ty tam grasz i masz na imię ...
-Marco Reus.-Przybliżył się do mnie i powiedział mi to na ucho.
-Ok Marco.-Powtórzyłam cicho.
-No to choć.
-Dobra tylko założę buty i wezmę torebkę.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
BŁAGAM WAS O KOMENTARZE IM WIĘCEJ ICH BĘDZIE TYM BARDZIEJ BĘDZIE ZALEŻEĆ MI NA BLOGU

czytam każdy rozdział tylko nie zawsze komentuję :) masz talent nie przestawaj tego robić a co do rozdziału to świetny. Chyba Marco coś zamiesza a bynajmniej tak mi się wydaję :D
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, Martyna