piątek, 5 czerwca 2015

Nice to meet you

Po tej nocy z tym człowiekiem wyobraźcie sobie jak można się czuć.Mario Gotze i czego można chcieć więcej.Obudziłam się i od razu złapałam za telefon.

-Która !!!-Raptownie wstałam i zaczęłam szukać swoich ubrań.-Kobieto, daj spać !-Mario zaczął się przeciągać-A ty przypadkiem to nie masz teningu ?-Mam a która jest-Mario wziął telefon po czym zszedł z łóżka i zaczął biegać po domu w poszukiwaniu ubrań.-Ty to jednak masz dobrą kondycje nie to co ja.-Mówiłam obserwując Mario z uśmiechem.W między czasie przeglądałam telefon w poszukiwaniu ploteczek .-No wiesz w końcu sport to moja druga miłość.-Mario powoli zaczął się do mnie zbliżać.-No nie kim jest ta szmata?!-Powiedziałam lekko podnosząc głowę z nad ekranu telefonu.Mario spojrzał na mnie z znakiem zapytania.-Jaka szmata ?-Zapytał.-No kim jest ta baba, która zajmuje u ciebie pierwsze miejsce?-A nie wiem czy ją znasz, nazywa się Weronika jest bardzo ładna i wredna.-A to nie znam.-Patrzyłam na niego i czekałam aż wybuchnie śmiechem.-Kocham cię.-Mocno mnie przytulił.-Pamiętaj , że dzisiaj jest impreza u Marco.-No co ty ja bym zapomniał za kogo ty mnie masz.Dobra ja się zbieram na trening-Jadę z tobą muszę się spakować i w ogóle załatwić parę spraw,podwieziesz mnie do domu?-Zapytałam zakładając buty. -Jasne.-Mario powiedział smutnym głosem.-Ej co jest ? -Stanęłam na przeciwko niego.-Czemu wyjeżdżasz.-Mario złapał mnie w tali w przyciągnął do siebie.-Wrócę zanim się obejrzysz.-Milcz piłkarzyno.
Rozłączyłam się i pobiegłam na dół.
-A ty gdzie tak lecisz i co się tak wystroiłaś jak struś.
-Idę na impreze do znajomych
-Ty nie masz znajomych.-Powiedział irytująco Mats.
-No rzebyś się nie zdziwił.
-Pa -Trzasnęłam drzwiami.
Z uśmiechem na twarzy wsiadłam do czarnego sportowego auta.
-Na ciebie można czekać wieki,ślicznie wyglądasz.
-Myślałam,że powiesz ile można na cievie czekać brzydko wyglądasz.
-Pozory mylą, nie zrozumiesz tego za młoda jesteś.
-Doświadczony się odezwał.
-Lubie si€ z tobą drażnić.
Wyszliśmy z domu trzymając się za ręce gdy nagle Gotze pociągną mnie mocniej za ręke.Szliśmy a raczej biegliśmy do auta.Gdy już w końcu siedzieliśmy w samochodzie, raptownie na siebie spojrzeliśmy.
-I tak ma wyglądać nasze życie poza domem.-Powiedziałam patrząc mu głęboko w oczy.
-Weronika...
-Chcesz uciekać,tak się nie da rozumiesz.
Mario nic nie mówiąc odpalił samochód.Cała drogę patrzyłam w szybę połykając gorzkie łzy .
Po 5 minutach byliśmy przed moim domem.
-Jeżeli mnie kochasz to musisz to zaakceptować.
Musze nauczyć się jak mam go zmienić.Spojrzałam na niego ostatni raz po czym wyszłam.
On cały czas patrzył w prost.
Weszłam do domu i już chciałam iść do swojego pokoju no ale.
-Stój.-Odezwał się Hummels.
-Ekhem no ten no bo on znacz Reus...
-Przez ciebie nie byłem na treningu.
-No to nie jest moja wina że się z Dominką zabawiałeś.
-Nie umiem się na ciebie gniewać.-Powiedział Mats.
-Idę się pakować jutro o 12:00 do Nowego Yorku.
-Modeleczka
-Podbije cały świat.-Wybuchłam śmiechem
Weronika Hummels Gotze brzmi nieźle. Weszłam do swojego pokoju .Z szafy wyjęłam walizkę i wszystkie ubrania.Wszystko idealnie poskładałam w kosteczkę.Cały czas myślałam o Mario.Muszę się jeszcze dużo o nim nauczyć.Z jednej strony jest delikatny z drugiej stanowczy, interesujący i podniecający.
Była 19:00 po szybkim prysznic i wyszłam z łazienki.Włożyłam na siebie czarną sukienkę  sięgającą prawie do kolan do tego dobrałam czarne nie za duże szpilki.Jestem w miarę wysoka lecz za niska na modelkę, za ledwie 1 75 przy czym Mario jest tylko o 2 cm. wyższy.
Naglę usłyszałam dzwonek telefonu
-Love me like you do love love.-Nuciłam sygnał telefonu.
-Love me Gotze!!!-Odebrałam.
-Spójrz przez okno.
-No siema, czemu ty tam stoisz.
-A co nie mogę.
-A zresztą jak chcesz to sobie stój.
-Zaraz masz tu być.
-No chyba sobie jaja robisz Gotze.
-Modeleczka moja.
Rozłączyłam się i szybko pobiegłam na dół.Już miałam wychodzić jednak... Mats .
-A ty do kąd.
-Na impreze do znajomych.
-Ty nie masz znajomych.
-No żebyś się nie zdziwił.-Przewróciłam oczami i trzasnęłam drzwiami.
Mario stał w przy swoim czarnym samochodzie i mnie obserwował.
-No weź tak na mnie nie patrz.
Objął mnie w tali i lekko musnął moje czerwone wargi.
Następnie wsiadłam do samochodu.

Ok. godziny 22:00 byliśmy na miejscu.Weszliśmy do środka i nagle wszystkie oczy na nas.
-Aha no tak... poznajcie moją dziewczynę.-Powiedział Mario po czym mnie pocałował.
A ja zamiast coś powiedzieć to tylko stałam i patrzyłam jak wryta.


sobota, 24 stycznia 2015

Warga za wargę dotyk za dotyk spojrzenie za spojrzenie.

Wsiadłam z Marco do jego czarnego samochodu.No tak znam go 2 minuty hymmm.
-Podoba ci się w Dortmundzie?-Zapytał blondyn.
-No całego jeszcze nie zwiedziłam ale to co zobaczyłam bardzo mi się podoba nawet bardziej niż Monachium.
-Każdy mówi,że Monachium jest takie fajne ,duże i piękne.Byłem tam 10 razy i za każdym razem mi się tam nie podobało nie wiem czemu.
-No bo tam gra Bayern no.-Uśmiechnęłam się pod nosem.
-Ej no ja mam szacunek do rywala,chyba.-Powiedział blondyn z wątpieniem.Spojrzałam na niego pytająco.
-Chyba?
-No ten no czasem coś się tam zdaży ale jeżeli już to tylko na boisku.
-Ok.-Wybuchłam śmiechem.
-No co ja z reguły to jestem grzeczny tylko czasem jestem... Nagle przestałam się śmiać.
-No to może mi powiesz Reus kiedy jesteś nie grzecz-nyyy.-Poprawiłam włosy.
-Ej nie rozpraszaj mnie ,bo zaraz w rowie wylądujemy.
Uśmiechnęłam się lekko.
-Ile jeszcze?
-Długo a w ogóle to po co ty jedziesz na trening.
-A pośmiać się z was a szczególnie z Gotze.
-Z Gotze serio?-Marco wybuch śmiechem.
-Znasz go ?
-No od dzieciństwa ale udaje , że go nie znam.
-Jaki Reus.
-O już jesteśmy.-Marco zrobił ostry zryw i nie wiem jakim cudem ale udało nam się w bezpiecznym stanie dodrzeć na trening Borussi Dortmund.
-Dasz sobie radę?-Zapytał blondyn wysiadając z samochodu.
-Nie,no dobra dam.-Przekręciłam oczami
-Chciał bym widzieć teraz minę Matsa.
Zaczęliśmy się śmiać.

Marco poszedł do szatni a ja udałam się na trybuny.Usiadałam wygodnie gdy nagle ktoś zaszedł mnie od tyłu.
-No witaj piękna.-Powiedział Mario Gotze.
-No hej.
-Ktoś mi się chwalił, że cię tu przywiózł.
-Marco Reus masz na myśli.
-Czytasz w nich.
-No próbuje.-Patrzyłam w jego czekoladowe oczęta i zastanawiałam się, no to może głupio zabrzmi ale zastanawiałam się jak on wygląda bez koszulki.
-Dzisiaj jest impreza przyjdziesz ?-Zapytał brunet.
-Mario ja muszę ci coś powiedzieć.-Złapałam go za ręke.
-Teraz?
-No może po treningu.-Powiedziałam.
-Ok, czekaj na mnie przed stadionem.-Mario powiedział i od szedł a raczej pobiegł na trening.

na boisku
-Mario co to za laska.-Marco walnął przyjaciela butem w dupę aby ten zwrócił na niego uwagę.
-Ałaaa!!-Krzyknął brunet.
-No chciałem mocniej wybacz.
-Ty ruda małpo jeszcze raz coś takiego zrobisz to przysięgam ci ,że treningi masz odwołone przez dwa miesiąće.
-Jasne xD
-To jest siostra Hummelsa i tylko ją tkniesz.
-A nie podobna do niego.-Powiedział a zarazem stwierdził Marco.
-No ... jest.-Staneli na boisku i patrzyli na jej ruchy na jej ciało i zastanawiali się co taka piękność robi w Dortmundzie.
-Śliczna-Powiedzieli obaj równo.

 Marco i Mario cały czas się na mnie lapmili.Nie lubię takich sytuacji no ale.Patrzyłam na ich wygłupy i cały czas się śmiałam.W ręku trzymałam mojego smartfona LG i nerwowo patrzyłam na zegar.W końcu trening dobiegł końca.
Wyszłam ze stadionu i tak jak kazał mi Mario czekałam na niego chodząc w kółko.
-Buuu.-Niemiec złapał mnie od tyłu.
-Jak ja ci zaraz butne z buta w dupę to będzie nie buuu tylko ała.
-Ej no weź już dzisiaj w nią dostałem od Marco.
-Co ?
-No nie w takim sensie zboczona dziewczyno.
-Ja jestem zboczona proszę cię.
-A niby nie ?
-Nie?????
-Która godzina.-Mario wyskoczył z pytaniem w najlepszym momencie.
-14:00 a ile sekund to ci nie powiem.
-Phii, mam pomysł.
-No słucham cię.
-Jedziemy do mnie na małe co nieco.
-Mario?.
-Kanapkę miałem na myśli.
-A ok.
-I kto tu nie jest zboczony.-Mario pokazał mi język.
-Świnia.
-No bez takich to są mieśnie a nie tłuszcz,dobra chodź do moego samochodu inaczej powiem pakuj swoje 4 litery.
-No zrozumiałam inteligencie.
Tak jak kazał tak też zrobiłam.Jechaliśmy chyba z 120 na godzinę.
-Szybciej!!-Darałam ryja.
-Ty lubisz taka jazdę?-Zapytał Mario.
-Kocham.
-Jesteś jakaś dziwna.
-Czemu tak sądzisz.
-Powiem co w domu.
-Mam się bać?
-Jak chcesz.
Nie wiedziałam co mam o tym sądzić.
Po 30 minutach drogi byliśmy na miejscu.

 Weszliśmy do domu ja od razu zajęłam kanapę.
-Napijesz się czegoś?
-Piwa.-Powiedziałąm stanowczo.
-Serio?.-Zapytał Mario robiąc wielkie oczy.
-Tak.-Powiedziałam rozpuszczając włosy.-Mario podał mi piwo i usiadł koło mnie.
-No to mów o co chodzi.-Powiedział brunet.
-A więc... będę musiała cie opuścić na parę dni.
-Jak to?
-Wyjeżdżam do Nowego Yorku.
-Tak daleko po co.
-Moja koleżanka się uparła ,że muszę zostać modelką i wysłała moje zdj. do NY przyszła od powiedz i mam się tam zjawić za 2 dni, ale ja się nie nadaje na modelkę.
-Właśnie,że jesteś do tego stworzona.
-Dobra nie słódź mi tutaj tylko mów czemu uważasz mnie za dziwaka.
Mario trochę się speszył nerwowo wstał i przeszedł się do kuchni i  z powrotem.W końcu usiadł obok mnie i złapał mnie za rękę. Maltretował mnie swoim wzrokiem chodził nim po szyi i kierował się coraz bliżej biustu nagle wrócił i staną nim w moich oczach.
-Gdy pierwszy raz cię zobaczyłem pomyślałem ,że jesteś zwykłą  dziewczyną która kocha modę i zwierzęta jak wszystkie laski, lecz gdy bliżej cię poznałem stwierdziłem,że jesteś inna niż wszystkie dziewczyny.Kochasz piłkę nożną, szybkie samochody.Jesteś piękna pod każdym względem.I nawet jeśli zostaniesz tą modelką to pamiętaj ,że świat nie kręci się tylko w okół kasy i sławy i jeszcze jedno nie zapominaj o tym czymś co siedzi głęboko w twojej duszy nie zapominał o miłość i zostań taka jaka jesteś teraz.
-Mario.
-Tak rozkręciłem się zbytnio.
Patrzyliśmy sobie w oczy i nagle coś mi od biło.Zaczęliśmy się całować namiętnie i bez żadnych granic.
Mario zaczął mnie dotykać wszędzie.Nie minęło nawet 10 sekund a juz byliśmy bez ubrań.
-Kocham cię.-Mario powiedział.
Warga za wargę dotyk za dotyk spojrzenie za spojrzenie.










----------------------=============================================================

W ogóle ktoś to czyta ? xD

środa, 7 stycznia 2015

Bunt

W życiu są momenty w których człowiek buntuje się zbyt bardzo bo coś mu się nie podoba, jednak czy trzeba to robić...

Wróciłam do domu gdzie czekał na mnie zdenerwowany Mats.Weszłam do domu lekko zamykając drzwi,myślałam,że Matsowi już przeszło i , że nie będzie robił wielkiej awantury,której nie miałam ochoty słuchać.
-Weronika!!!-Mats stał na przeciwko mnie i patrzył w moje oczy.Tak pewnie znów zacznie prawic mi kazania jaka ja to jestem zbuntowana i niegrzeczna i czemu wróciłam tak późno do domu.
Tymczasem w jego oczach pojawiły się łzy.Pierwszy raz widziałam mojego brata w taki stanie.
-Nawet nie wiesz, jak bardzo się o ciebie martwiłem.-Mats podszedł do mnie i mocno mnie przytulił.
-Masz racje powinienem ci powiedzieć o mnie i o Dominice, ale uwierz to działo się tak szybko,że nawet nad tym nie panowaliśmy.-Mast zaczął się tłumaczyć.
-Zrozum ,że Dominika to moja najlepsza kumpela i serio ciesze się , że jesteście razem.
Uśmiechnęłam się szeroko i odwzajemniłam uścisk Matsa.
-Tylko więcej nie uciekaj ok ?
-No postaram się.
-A gdzie ty w ogóle byłaś.
-A aaa no gdzieś.
-Przecież ty nikogo z Dortmundu nie znasz oprócz mnie i Dominiki.
-Iiiii Mario Gotze.-Do powiedziałam.
-Weronika!
-No co on jest bardzo fajny chociaż znam go dzień.
-Dobra ja nic nie mówię.
-Ja idę spać pa.
-Dobranoc.
Udałam się na górę gdzie wzięłam szybki prysznic po czym założyłam na siebie żółto-czarną koszulkę.Szczerze mówiąc już polubiłam ten klub , w którym  gra mój brat.

Następnego dnia od razu po przebudzeniu zeszłam na dół , gdzie czekał na mnie mój brat i Dominika z śniadankiem.
-No no powiem , że się postaraliście.
-No dziękujemy księżniczko Weroniko.-Mats powiedział kładąc przed mną talerz.
-A co ja tu widzę o kanapeczki moje ulubiene.
-Ulubiene.-Podśmiewała się Dominika.
Mats już brał kanapkę gdy nagle usłyszał moje słowa.
-Mats!!!
-Ty musisz się zdrowo odżywiać.
-Yyyy co!!!?-Krzyknął z zdziwieniem Niemiec.
-No musisz mieć taki kaloryfer jak Gotze.-Powiedziałam przygryzająca wargę.
-Mi tam się mój Mats podoba nawet bez kaloryfera-Powiedziałam Dominika po czym zaczęli się całować a po mojemu mówiąc zaczęli się ślinić.
-Fuuuu i wy mi się każecie do tego widoku przyzwyczaić.
-No pasowało by.-Powiedział Mats.
-A pro po Mario, to miśka uważaj na niego...-Powiedziała Dominika.
-Nie no ja myślę, że moja siostra jest rozważna.
-Dzięki braciszku.-Uśmiechnęłam się po czym dałam mu kopa pod stołem.
-No a to za co!!-Krzyknął Mats odwzajemniająć kopnięcie.
-Bez powodu wiesz, w ogóle to która godzina ?.
-Jest 12:00.-Od powiedziała Dominika.
-No to znaczy , że masz trening i zawieziesz mnie na niego no nie?-Zapytałam z słodką minką.
-Sorrry ale samochód mi się zepsuł i przyjedzie po mnie mój kolega i pewnie nie będzie chciał cię wziąść jak cię zobaczy.-Uśmiechnął się Mats.
-Głupku jeden no teraz to dostaniesz.-Podeszłam do niego i zaczęłam się z nim bić.Tymczasem gdy my się biliśmy Dominika przeglądała ważną wiadomość w swoim telefonie, nagle krzyknęła i zaczęła skakać.Przerwaliśmy swoja bitwę i z zdziwieniem patrzyliśmy na Dominikę.
-No ten no ogarnij swoją dziewczynę Mats .-Spojrzałam na niego.
-Chyba gorzej.-Mats powiedział mi do ucha.
-Weronika, będziesz sławna.-Dominika podeszłą do mnie.
-Ta jasne ...-W pierwszej chwili miałam to gdzieś i myślałam ,że jak zawsze kłamie no ale.
- Mów o co chodzi!!!.-Ciekawość wygrała.
-A więc wysłałam twoje zdj. do konkursu modelek w Nowym Yorku ii przyjęli cię rozumiesz?-Zapytała Dominika.Lecz ja nic nie rozumiałam albo ta opowieść jeszcze do mnie nie dotarła albo to dzieje się na prawdę.Spojrzałam na Matsa następnie na Dominikę.
-Ja pierd...le
-No tylko nie Gotze.-Pogroził palcem Mats.
-Aaaaa- Zaczęłam się drzeć i krzyczeć .W głębi duszy zawsze chciałam zostać modelką no ale a to za grube uda a to brzuch i brak odwagi.A teraz z nieba spada mi Nowy York.
-No nie moja mała siostrzyczka w Nowym Yorku sama.-Powiedział Mats
-Jak Kevin.-Dodała Dominika
-Ha ha jak Kevin.-Mats padł na kanapę i zaczął się śmiać.
-No serio-Walnęła się na niego Dominika.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Dobra to wy sobie leżcie.
Otworzyłam drzwi.
-Witam-Powiedział chłopak o blond włosach i nieziemskich oczach.
-Witam-Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.
-Jest może Mats?
-Tak obecnie mizia się z swoją dziewczyną.-Chłopak wybuchł śmiechem.
-Coś nie tak?
-Nie może nie będziemy im przeszkadzać.-Zapytał z zaskoczeniem.
-A no ten no...-Wahałam się lecz to nie trwało zbyt długo.

-No też tak myślę a w jakim jedziesz kierunku?
-Trening.
-Rozumiem,że ty tam grasz i masz na imię ...
-Marco Reus.-Przybliżył się do mnie i powiedział mi to na ucho.
-Ok Marco.-Powtórzyłam cicho.
-No to choć.
-Dobra tylko założę buty i wezmę torebkę.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------

BŁAGAM WAS O KOMENTARZE IM WIĘCEJ ICH BĘDZIE TYM BARDZIEJ BĘDZIE ZALEŻEĆ MI NA BLOGU