-Dominika ?-Zapytałam z ciekawością.
-Tak?.-Od powiedziała Dominika grzebiąca w telefonie.
-Znasz Mario Gotze tak wiesz,osobiście ?
-Hymm... a więc kiedyś byłam z nim na imprezie i ...
-Iiiii...-No nie no a miało być tak fajnie pewnie okaże się , że on ją przeleciał i ze mną chce postąpić tak samo.Oni wszyscy są tacy sami bez uczuć.
-I do niczego nie doszło, okazało się , że jest rozważny.-Dokończyła Dominika.
Ulżyło mi , kamień spadł mi z serca.
-A po co pytasz.-Dodał Dominika z swoją wścibską minką.
-A co nie mogę.-Odwróciłam wzrok w inną stronę.
-Nie no, możesz.-Dominika nie spuszczała ze mnie oczu cały czas obserwowała moją twarz, myślała , że coś dam po sobie poznać.
-No co się gapisz !-No nie lubię gdy ktoś się na mnie gapi po prostu nie cierpię tego.
-No co co NO POWIEDZ TO ZAKOCHAŁAŚ SIĘ W NIM !!!!.-Krzyknęła Domi.I w tej samej chwili , ktoś zakrył mi od tyłu oczy.
-Ej no Hummels weź te swoje łapy z mojej pięknej twarzy.-Powiedziałam jak zawsze pewna , że to mój braciszek.
-Ok.-Odpowiedział... no ale nie Mats.
-A a a no ten .-Zawstydzona , bezradna i nie mająca słów.Co się ze mną dzieje!!!. Czemu jak go widzę to brak mi słów.No i znów to spojrzenie, no po prostu on mnie chyba jakoś zaczarował.
-Jesteś pierwszy raz w Dortmundzie ?.-Zapytał Mario, przerywając tą cisze.
-Tak dopiero pierwszy dzień.-Od powiedziałam, zerkając ukratkiem oka na Dominikę , która pokazywała jakieś serduszka.Miałam ochotę do niej podejść i dać jej kopa w te cztery litery.Lecz wcale nie musiałam do niej podchodźić po pary sekundach w końcu to ona sama do mnie przyszła.
-Ej nie chce wam przeszkadzać ale ja z Humelsem idziemy do domu , więc Dominika idziesz czy...-Wtrąciła się Domi z swoim szerokim uśmiechem.
Spojrzałam na Mario.Coś mi mówiło zostań,zostań.Nie wiedziałam czy to dobry pomysł ale, ale lubię ryzykować.
-No ja chyba zostanę.-Od powiedziałam patrząc cały czas na Mario.
-No ok , a nie zgubisz się w końcu nie znasz tego miasta , jesteś tu pierwszy raz.
-Już ja się nią zaopiekuję.-Od powiedział szybko Gotze.
Dominika puściła mi oczko i odeszła.
-No to idziemy ?
-Chodźmy.
Szliśmy i szliśmy i dla mnie to mogło by trwać wiecznie, wiecznie wiecznie !
-Czemu przeprowadziłaś się do Dortmundu ?-Zapytał nagle Mario.
-Z powodu Matsa , wiesz zmiana klubu nie chciałam zostawić go z tym wszystkim samego.
-Gdzie mieszkałaś wcześniej ?
-W Monachium.
-Ooo ja...!!-Mario wpadł w jakiś zachwyt.
-Yyy Monachium nie jest takie fajne jak ci się to wydaję, dużo tam przepychu i ludzi którzy na każdy twoim kroku tyko czekają na twój upadek.
-Weronika ?
-Co?-Odwróciłam wzrok w tył, na ławce siedziała jakaś para całująca się namiętnie.Nie wiem czemu ale zatrzymała się i gapiłam się na nią jak jakiś głupek.A co ja w tym widziałam, to sama nie wiem.Może po prostu czegoś chciałam-Tylko czego, czego ty chcesz Weroniko Hummels miłości ? To zbyt trudne do wypowiedzenia a co dopiero do zrobienia.Miałam wrażenie że Mario czół to samo.W jednej chwili złapał moją rękę tak mocno że zrobiła się ona cała czerwona, dopływ krwi chyba nie dopływał mi do mózgu bo całkowicie zapomniałam o moim istnieniu.To było coś dziwnego poczułam ciepło w sercu . Jakby ktoś dał mi wielkiego kopa i powiedział To on słyszysz to on !! i na co czekasz powiedz mu że go kochasz? Znam go dzień !
-Wiesz , że jest już 21:00 ?-Powiedział Gotze
-Serio?-Powiedziałam jak już się odcknęłam .
-No.-Mario szeroko się uśmiechną, pewnie sobie pomyślał jeju jaka debilka.Zwykle w takich beznadziejnych sytuacjach robię coś głupiego.-A widzisz tamtą Fontane.-Zapytałam z uśmieszkiem.
-Ej..-Mario chyba zrozumiał o co mi chodzi.
-No to śup !!-Wskoczyliśmy do Fontany, jak małe dzieci.Wszyscy się na nas gapili ale to nic w ogóle nie zwracaliśmy na nich uwagi.Chlapaliśmy się i przewalaliśmy.
-No co ci odbiło!-Śmieliśmy się patrząc sobie w oczy.Siedzieliśmy w tej Fontanie cali mokrzy .
Mario patrzył na mnie lecz nie tylko w oczy krążył on po moim ciele swoimi oczami, czułam jego wzrok i czułam przy tym gęsią skórkę.
-Jesteś piękna.-Powiedział to spokojnie i cicho
po czym obejrzał się w koło.
-Wychodzimy, szybko.-Nagle, musieliśmy zacząć się zbierać.
-Czemu ?-Nie wiedziałam o co chodzi.
-Później ci powiem, a teraz szybko.-Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy biec.Obejrzałam się za siebie i zobaczyła jak gonią nas fotoreporteży.
-O k**wa !-Powiedziała wiedząc o co chodzi.Miał już sytuacje z tymi wśćipskimi foto reporterami. Mats sławny piłkarz i koło niego zawsze ja i nieraz nie przyjemne związane ze mną historie w które byłam bezczelnie zamieszana i to bez mojej wiedzy.
W końcu się od nas odczepili, z chowaliśmy sie za ściane jakiegoś budynku.Mario przycisnął mnie do ściany.
-No to co teraz.-Przygryzłam usta.
Mario tylko szeroko się uśmiechną.
Staliśmy tak na przeciwko siebie, chciałam sprawdzić czy mnie pocałuje, gdyby to zrobił był by dla mnie skończony świadczyło by to że całował każdą laskę gdy tylko miał taką sytuacje.Kusiłam go aby tylko dotkną moich ust, kusiła tylko tym co było dopuszczalne aby mieć pewność , że na prawdę tego nie zrobi.
-Weronika wiesz , że...-Przerwało nam zdjęcie.A jednak nie zgubiliśmy wszystkich.
-No nie !!!.-Zaczęłam się drzeć.
-Będziemy w gazecie.-Mario powiedział to bez większych emocji.Ja na tomiast wpadłam w szał.
-No teraz to świetnie po prostu zajebiście !
-Ej no nie histeryzuj !-Mario próbował mnie opanować.
-Przecież to jest straszne mój ryj w gazecie !
-Przecież jesteś piękna.
-Co koażdej takie komplementy prawisz.
-Nie ba wszystkie nie są takie piękne jak ty !
-Teraz każdy będzie mówił , że jestem twoją dziewczyną.Mats mnie zabije.
-Może nie będzie tak źle.-Mario zaczął się śmiać.
-No i co ciebie tak rozbawiło Panie Gotze.
-No może Mats cię nie zabije za to że się ze mną zadajesz.
-No to nie jest śmieszne to jest straszne.
-Straszne, straszne.- Mario nie przestawał się ze mnie nabijać.
-Gotze !
-Jak się złościsz to jesteś jeszcze piękniejsza.
-A chcesz kopa.
-Nie no podziękuje.-Jego śmiech zaczął powoli mnie bawić, chociaż nie wiem czemu on się tak śmieje.
-Dobra a teraz pozwól ,że cie odprowadzę do domu.
-Pozwalam.-Poprawiłąm jego grzyweczkę.
-No uważaj na moje piękne włosy.-Mario poprawiał sobie włosy mokre przez wodę.
-Oj no uważam na twoje włosy, a patrz na moje , wyglądam jak jakaś wiedźmina, dzieci się mnie boją.
-Nie przesadzaj.
-YY będę.
-Jeju jak ty jestes naturna.
-Mam to po mamie, znaczy wszyscy mówią że mam to po mamie.
-Aha, a właśnie gdzie mieszkają wasi rodzice ?-Tym pytanie mnie zaskoczył.
-W niebie.-Odpowiedziałam spuszczając wzrok w dół.
-Przykro mi.-Mario popatrzył na mnie i chyba zdał sobie sprawę , że nie chce rozwijać tego tematu dalej.
-O jesteśmy to tutaj.-Powiedziała wskazując palcem na swój dom.
-Serio ja mieszkam ulicę z tą.-Mario się ucieszył.
-No to będziesz miał do mnie blisko.-Spojrzałam na niego i puściłam mu oczko.
-Żebyś wiedziała, będę cię nawiedzał codzienie.
-Wejdziesz.-Powiedziała stojąc przy drzwiach.
-Nie spadam do siebie.-Od powiedział piłkarz.
-Dziękuje.-Powiedziałam mu cicho do ucha i pocałowałam w puliczek.
-Nie ma za co.-Od powiedział.
Znikłam w drzwiach mojego domu.Przez okna widziałam jak nagle do Mario podjeżdża jakiś czarny samochód.Wysiadła z niego jakaś kobieta.Zaczęłą się na niego drzeć że nie odbiera od niej telefonu.Mario od powiedział jej że przecież już wszystko sobie wyjaśnili i że to koniec.
Serio nie wiedziałam o co dokładnie chodzi , ale to było podejrzane.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Super rozdział czekam na nexta pozdrawiam
OdpowiedzUsuń